|
Przyszła jesień do ogródka Ludwik Wiszniewski Przyszła Jesień do ogródka. Przywołała Jagusię: - Marchew zbierz, rzepkę zbierz, do piwniczki wszystko znieś! Znosi Jagusia do piwniczki jarzynki, znosi i znosi. Jeden wór, drugi wór - do wieczora trwał ten zbiór. Wieczorem przybiegł do ogródka szary zajączek. Chodził między zagonkami powolutku, powolutku. - Marchwi brak, rzepki brak! Czemu tak? Czemu tak? Zauważyła zajączka jesień. Pogroziła mu paluszkiem. - Coś tu chciał? Tyś marchewkę, rzepkę siał? Uciekł zajączek do lasu. Rad nierad na mchu siadł, zwiędły listek brzozy zjadł...
Jesienią Maria Konopnicka Jesienią, jesienią sady się rumienią: czerwone jabłuszka pomiędzy zielenią. Czerwone jabłuszka, złociste gruszeczki świecą się jak gwiazdy pomiędzy listeczki. - Pójdę ja się, pójdę pokłonić jabłoni, może mi jabłuszko w czapeczkę uroni! - Pójdę ja do gruszy, nastawię fartuszka, może w niego spadnie jaka śliczna gruszka! Jesienią, jesienią sady się rumienią; czerwone jabłuszka pomiędzy zielenią. Jestem jesień Maria Terlikowska Jestem jesień z pełnym koszem z pełnym koszem Dobre rzeczy wam przynoszę wam przynoszę. Jabłka, śliwki, gruszki bery, pomidory i selery, pomidory i selery. Przyszła jesień do gosposi do gosposi. Czy gosposia o coś prosi, o cos prosi. Mam kapustę do kwaszenia, dobre grzyby do suszenia, dobre grzyby do suszenia. Idzie jesień z wielkim koszem, z wielkim koszem. Zajadajcie! Bardzo proszę! Bardzo proszę! Ludzie biorą te podarki i chowają do spiżarki i chowają do spiżarki. Odloty ptaków Jesień październikowa niesie ze sobą zimny czas. Wtedy to ptaki zbierają się do drogi. Dzika kaczka nad stawem kwacze, że już dzieci nie zobaczy. A bocian długonogi pakuje się do drogi. Poleci hen za morze i zostawi puste gniazdo na jaworze.  Jesień u fryzjera Przyszła jesień do fryzjera: -Proszę mną się zająć teraz! Lato miało włosy złote, ja na rude mam ochotę ! No, bo niech pan spojrzy sam, rudo tu i rudo tam... Mówi fryzjer: -rzeczywiście! Dookoła rude liście, ruda trawa ,rude krzaki, chyba modny kolor taki. Szczotka .grzebień, farby fura. Już gotowa jest fryzura! Woła jesień: -w samą porę! Płacę panu muchomorem Jesień Józef Czechowicz Szumiał las, śpiewał las, gubił złote liście, świeciło się jasne słonko chłodne a złociste... Rano mgła w pole szła, wiatr ją rwał i ziębił: opadły ciężkie grona kalin i jarzębin... Każdy zmierzch moczył deszcz, płakał, drżał na szybach... I tak ładnie mówił tatuś: - Jesień gra na skrzypkach. Złoty plecak Dorota Gellner Dźwiga Jesień plecak złoty, ale wcale nie wie o tym, że przez dziurę w tym plecaku wylatuje mnóstwo ptaków. Lecą ptaki pod słońce, kapcie mają błyszczące. Lecą, lecą parami w kapeluszach z piórami. Woła Jesień:- Co się dzieje? Czemu plecak wciąż maleje? Taki wielki był jak góra... Może jest w plecaku dziura? Ale heca! Ale heca! Niesie Jesień pusty plecak. Był ogromny, a jest mały, no bo ptaki... odleciały! Jesienny Pociąg Dorota Gellner Stoi pociąg na peronie, żółte liście ma w wagonie i kasztany, i żołędzie- dokąd z nimi jechać będzie? Rusza pociąg sapiąc głośno. Już w przedziałach grzyby rosną, a na półce, wśród bagaży, leży sobie bukiet z jarzyn. Pędzi pociąg lasem, polem pod ogromnym parasolem. Zamiast kół kalosze ma, za oknami deszcz mu gra. O, zatrzymał się na chwilę! Ktoś w wagonie drzwi uchylił i potoczył w naszą stronę jabłko duże i czerwone! Jesienny wiatr Hanna Ożogowska Wiatr jesienią ma robotę w nocy i za dnia. Ciągle strąca liście złote i przed siebie gna. I nasiona drzew bez liku nosi tu i tam. Kiedy spoczniesz już, wietrzyku? Powiedz, powiedz nam! Po zielonym wielkim lesie wiatr piosenki dzieci niesie. Aż się dziwią stare drzewa Kto was tak nauczył śpiewać? A to kapelusz! Hanna Ożogowska -Miły muchomorku, powiedzieć mi musisz, gdzie kupiłeś taki śliczny kapelusik? -Moja wiewióreczko, chętnie Ci odpowiem: ja go nie kupiłem, wyrósł mi na głowie ! Przybywa jesień Spadają liście, szeleszczą wkoło, wiatr je unosi gwiżdżąc wesoło. Lecą kasztany, cieszą się dzieci. Słabiej niż latem słoneczko świeci. Nagle żołędzie z drzewa spadają, Chętnie je zaraz dzieci zbierają. Piękne korale ma jarzębina, to znak, że jesień już się zaczyna. Jesienna wróżka Dorota Gellner Gdy ugryzę czerwone jabłuszko, to zostanę Jesienną Wróżką! Na kucykach, zamiast wstążek, jesień liście mi zawiąże. I naszyje na fartuszek szlaczek z małych, złotych gruszek. Przyjdzie wiatr na srebrnych nóżkach, powie: - Jaka piękna Wróżka! Nie pozna mnie tata, nie pozna mnie mama. A czy ja w lusterku poznam siebie sama...? Kasztan Leci kasztan ,leci za nim drugi, trzeci. A Marysia rada, że jej czwarty spada. Ten jeden brązowy, ten drugi brązowy A ten trzeci, czwarty biały do połowy. Słota Czesław Janczarski Pada za oknem deszcz jesienny. Jędruś jest senny, kot jest senny. Tak by się jeszcze smacznie spało! Sad otulony mgiełką białą, nie widać gruszy i jabłoni. A woda szumi, pluszcze, dzwoni... - Śpij, śpij... - szeleszczą krople wody w kałużach, w trawie, na wiklinie. - Lepszej doczekasz się pogody, jesienny deszcz nieprędko minie... Po szybie krople wolno płyną: - Śpij, śpij, Jędrusiu, pod pierzyną. Za oknem deszcz jesienny pada. Jędruś się zrywa, buty wkłada: - Jeszcze dzień prześpię - daję słowo, pod kołysankę deszczykową! O, niech nie myśli sobie słota, że może uśpić mnie jak kota! Idziemy do sadu W sadzie od rana dzieci gromada. Wtem owocowy grad z drzewa spada - jabłka, śliwki, pachnące gruszki, słodkie, soczyste lizać paluszki Dojrzałe, smaczne, mają witaminy. Jemy je latem oraz w czasie zimy. Kwaśne i słodkie, duże i małe, żółte, czerwone, mocno dojrzałe. Nagle, bęc jabłko już z drzewa leci, szukają w trawie śmiejąc się dzieci. Skaczą wróbelki, śliwki spadają, łapią je dzieci szybko zjadają. Dojrzałe, smaczne, mają witaminy... Złociste gruszki z czerwonym boczkiem, gdy je ugryziesz, tryskają soczkiem. Jakie udane owocobranie! Zaraz na drzewach nic nie zostanie. Dojrzałe, smaczne, mają witaminy... Szara godzina Ewa Szelburg-Zarembina Szare niebo za oknem, szare drzewa w sadzie. Szary deszcz się na wszystkim szarą mgiełką kładzie. Szary piesek pod piecem krótką pali fajkę i szaremu kotkowi prawi długą bajkę o małej, szarej myszce, która siedzi w norze i wcale w ten dzień słotny na dwór wyjść nie może. Bukieciki Posypały się listeczki dookoła. To już jesień te listeczki z wiatrem woła. Lecą liście, lecą z klonu i kasztana. Będą z liści bukieciki złote dla nas. Nazbieramy, postawimy na stoliku, będzie radość z tych pachnących bukiecików. Kasztany Władysław Broniewski Zbieramy kasztany, robimy w nich dziurki, a wtedy je można nawlekać na sznurki. Tak robi się lejce, naszyjnik z korali. Kasztany, kasztany będziemy zbierali. Korale Zrobimy sznur korali zrobimy za chwileczkę. Igiełka jarzębinę nawlecze na niteczkę. Koralik jeden, potem dwa. Już praca wre, zabawa trwa. Z czerwonej jarzębiny korali długi sznur. Dojrzały już owoce i pięknie się czerwienią. W jesienny sznur korali za chwilę się zmieniają. Koralik jeden, potem dwa. Już praca wre, zabawa trwa Z czerwonej jarzębiny korali długi sznur. Gdy zbraknie jarzębiny Następną kiść zerwiemy. Korale bardzo długie, dziś zrobić bardzo chcemy. Koralik jeden, potem dwa. Już praca wre, zabawa trwa Z czerwonej jarzębiny korali długi sznur. Kasztany Ewa Szelburg-Zarembina Weź brązowe paletko, synku kochany. Pójdziemy do parku zbierać kasztany. Leżą tam jak małe, zielone jeże. Kto z nas, synku, prędzej i więcej zbieże? Czyje będą ciemne, a czyje w łatki? Czy twoje, syneczku, czy twojej matki? I co z nich zrobimy: krówki czy konie? I kto przy tym bardziej poplami dłonie? Kto je potem czyściej w domu umyje? Kto się komu pierwszy rzuci na szyję? Liść K. Śliwa Leci liść na ziemię: pierwszy, drugi, trzeci, Zatańczyły z wiatrem, sfrunęły do dzieci. Przyszły przedszkolaki, listki pozbierały. Każdy wziął po listku ile razem miały? Listki Maria Czerkawska Jeden listek złoty z lipy spadł. Zląkł się i przy płocie w krzaku siadł. Drugi liść czerwony zleciał z buka i poszedł z wietrzykiem ścieżki szukać. Trzeci liść brązowy sfrunął z klonu. Jaś go dla siostrzyczki wziął do domu. Kolorowe listki Kolorowe listki z drzewa spaść nie chciały. Kolorowe listki na wietrze szumiały. Szu, szu, szu, szumiały wesoło. Szu, szu, szu, wirowały w koło. Kolorowe listki bardzo się zmęczyły. Kolorowe listki z drzewa zeskoczyły. Hop, hop, hop, tak sobie skakały. Hop, hop, hop, w koło wirowały. Kolorowe listki spadły już na trawę. Kolorowe listki skończyły zabawę. Cicho, sza, listki zasypiają. Cicho, sza, oczka zamykają. Grzybki Krystyna Różycka Szukam grzybka borowika, chcę go włożyć do koszyka. Będę miała koszyk cały, pięknych grzybów dużych, małych. Pozbierałam grzybki wszystkie, chociaż skryły się pod listkiem I mam teraz koszyk cały, pięknych grzybów dużych, małych. Zła pogoda Zła pogoda, kapie woda, kapie z nieba, kap, kap, kap. A w kaloszach do przedszkola idą dzieci, chlap, chlap, chlap! Kap, kap, kap, kap, kap kap, idą dzieci, chlap, chlap, chlap! Kap, kap, kap, kap, kap kap, idą dzieci, chlap, chlap, chlap! Listopadowy deszcz Hanna Zielińska Wędrował Listopad polem. Listopad pod parasolem. Taki smutny i blady, Jak inne listopady. We mgiełce miękkiej jak wata. Bolało go gardło, miał katar, okropnie mu było nudno... Wreszcie zawołał: - Trudno! Siąpi? Błoto? Liść opadł? Listopad – to listopad! Skarby jesieni A czy wiecie , co to” skarby jesieni”? Piękne jabłko , co się w sadzie rumieni, Garść orzechów na leszczynie zebranych , Spadające z wysoka kasztany , pełne maku słodkiego makówki i czepliwie , łopianowe główki, strąk fasoli ,kapusty leszczyny i czerwone jagody kaliny , i na klonach nasionka skrzydlate , co z jesiennym ścigają się wiatrem . Liście M. Gerson - Dąbrowska Wietrzyk chodzi po ogródku, strąca złote liście, wietrzyk gra, a one tańczą, raźno, zamaszyście. Szur, szur, szur, szur, szu, szu, szu! Lecą, lecą liście z drzewa żółte i czerwone, kręcą, kręcą się w powietrzu, w tę i w tamtą stronę. Szur, szur, szur, szur, szu, szu, szu! Wietrzyk chodzi po ogródku, do tańca je prosi, "Tańczcie! Tańczcie!" Słonko świeci, Wiatr listki roznosi. Szur, szur, szur, szur, szu, szu, szu! To podlecą, to opadną, spłoszoną gromadą, aż bezsilne i omdlałe pokotem się kładą. Jesienne liście Ewa Szelburg - Zarębina Z tym jesiennym wiatrem tańczą sobie liście, tańczą sobie tańczą czerwone złociście. Z tym jesiennym wiatrem odtańczą daleko, i nie skończą tańczyć, aż za siódmą rzeką. Aż za siódmą rzeką, aż za siódma górą, aż je śnieg przykryje grubą, białą chmurą. Pani Jesień Zofia Dąbrowska Przeszedł sobie dawno śliczny, złoty wrzesień... Teraz nam październik Dała pani jesień... Słono takie śpiące, coraz później wstaje, ptaszki odlatują, hen, w dalekie kraje. W cieniu, pod drzewami cicho śpią kasztany, każdy błyszczy pięknie, niby malowany. Lecą liście z drzewa różnokolorowe, te są żółto-złote, a tamte - brązowe. Jeszcze niby ciepło, słonko świeci, grzeje... aż tu nagle skądciś wichrzysko zawieje. Chmur wielkich deszczowych nazbiera, napędzi... tak się pan listopad nauwija wszędzie.
Dwa wiatry Julian Tuwim Jeden wiatr - w polu wiał. Drugi wiatr - w sadzie grał: cichuteńko, leciuteńko, liście pieścił i szeleścił, mdlał... Jeden wiatr - pędziwiatr! Fiknął kozła, plackiem spadł, skoczył, zawiał, zaszybował, świdrem w górę zakołował. I przewrócił się, i wpadł na szumiący, senny sad, gdzie cichutko i leciutko liście pieścił i szeleścił drugi wiatr... Sfrunął śniegiem z wiśni kwiat, parsknął śmiechem cały sad, wziął wiatr brata za kamrata. Teraz z nim po polu lata, gonią obaj chmury, ptaki, mkną, wplątują się w wiatraki. Głupkowate mylą śmigi, w prawo, w lewo, świst, podrygi dmą płucami ile sił, łobuzują, pal je licho!... A w sadzie cicho, cicho... Dzikie gęsi Ewa Szelburg-Zarembina Idą chłody, idą słoty jesienne. Dzionki krótkie, noce długie i ciemne. Idą słoty, idą psoty i głody zziębnie rola, zziębną lasy i wody. Oj, już pora, oj pora Odlatywać dzikim gęsiom z jeziora. Hej, wy gąski, dzikie gąski żałosne, a powróćcie do nas tutaj na wiosnę Jesień na wsi Anna Przemyska Świeci dobre słoneczko nad drewniana, nad chatką. Wietrzyk goni nad rzeczką wesołe babie lato. Pachną dymy na łąkach płyną z wiatrem obłoki. Jesień polem się błąka maluje wierzby, głogi. Czasem plucha się skrada ma parasol dziurawy. Lubi siadać na kwiatach w pióreczka dmucha trawy. Jesień Helena Bechler Chodzi po lesie pogodna jesień, rozchyla niskie gałęzie. Liczy na ścieżkach spadłe orzeszki, liczy na dębach żołędzie. I na mchu siada, z klonami gada, gdzie jest orzeszków najwięcej. Patrzy ciekawie, ile na trawie spadłych się liści ściele. Ile rydzyków niosą w koszyku Kasieńska i Marcelek. Jesień Dorota Gellner Ulicami chodzi jesień parasolki różne niesie. Pada, pada smutny deszczyk będzie padać długo jeszcze Jesień w niebo popatrzyła parasolki otworzyła. I zrobiło się wokoło wszystkim miło i wesoło Wrzesień Jerzy Ficowski Jeszcze lato nie odeszło, a już jesień bliska. Wrzesień milczkiem borowiki skrył we wrzosowiskach, na polany rude rydze stadkami wygonił, i rumiane jabłka strąca raz po raz jabłoni... Zapasy na zimę Wanda Grodzieńska Biegnie myszka po ściernisku, trzyma ziarnko zboża w pyszczku. - Trzeba zbierać okruszyny, By nie zginąć pośród zimy. Skacze, skacze wiewióreczka po szumiącym lesie. Zrywa orzech na leszczynie i do dziupli niesie. - Trzeba zbierać już zapasy na zimowe, ciężkie czasy! Pije pszczółka miód na kwiatku, długą trąbkę stula. Wnet zabrzęczy, wnet poleci z powrotem do ula. - Trzeba zbierać dużo miodu, by nie było w zimie głodu! Wyjrzał zając spod jałowca. - Cóż to za krzątanie? - To już jesień - brzęczy pszczółka - jesień, miły panie. Zbierz korzonki, zbierz kapustę i brzozową korę, Byś, zajączku, nie marł z głodu w tę zimową porę! Jarzębina Babcia ma perełki, mamusia korale Ale Ania pacioreczków nie ma, nie ma wcale. Hop, hop! do ogródka - spieszy się dziewczynka. Przy tym niskim przy płoteczku rośnie jarzębina! Są już, są już pacioreczki starczy dla mnie, dla laleczki Dla Azorka i dla misia. wystroją się wszyscy dzisiaj. Zapasy Na zimę zapasów już mamy po trosze jest marchew, buraki, kapusta i groszek. Jest brukiew w koszyku, a nawet kabaczki. Szykuje nam mama zimowe przysmaczki. Listopad Wanda Grodzieńska Wyszedł sobie do ogrodu stary, siwy pan Listopad. Grube palto wdział od chłodu i kalosze ma na stopach. Deszcz zacina, wiatr dokucza, pustka, smutek dziś w ogrodzie. Pan Listopad cicho mruczy "Nic nie szkodzi, nic nie szkodzi". Po listowiu kroczy sypkim na ławeczce sobie siada: "Chłód i zimno, mam dziś chrypkę. Trudna rada! Trudna rada!" Wrzesień Ewa Szelburg - Zarembina A ten wrzesień we wrzosie szuka rydzów po rosie. A gdy rosa już zginie, rwie orzechy w leszczynie. Gdzie jesteś, jesieni? Hanna Zdzitowiecka Gdzie ty jesteś, jesieni? Tu jestem. W suchych liściach lecących z szelestem, w barwnych liściach, czerwonych i złotych, co nad ziemią się kładą pokotem
W spiżarni W spiżarni na półkach zapasów bez liku są dżemy, kompoty, złoty miód w słoiku. I cebula w wiankach i grzyby suszone, są główki kapusty, ogórki kiszone. A gdy przyjdzie zima, będzie mróz na dworze, zapachnie mi lato, gdy słoik otworzę. Kolorowy bukiet Do parku przyszły z przedszkola dzieci, chcą zrobić z liści barwny bukiecik. Listki czerwone jak malowane, leżą pod klonem i pod kasztanem. Pod dębem leżą brązowe liście, liście pod wierzbą błyszczą srebrzyście. Serduszka złote spadają z brzozy Jaś ma ochotę w bukiet je włożyć. Gdy ten bukiecik stanie na stole ozdobi dzieciom całe przedszkole. Jesień Jesień na paluszkach spaceruje w parku i rozdaje wszystkim swe skarby w podarku. Wręcza nam bukiety kolorowych liści i smutek zamienia w roześmiane myśli. Nasypie w berety albo do kieszeni – kasztanów, żołędzi i złotych promieni. Pozdrowi wiewiórkę roześmianym echem a potem pożegna – cichutko, z uśmiechem… Słota Ewa Szelburg – Zarembina Deszcz pada od rana do samego południa. Świat jest nudny i ciemny jak zaklęta studnia Małe dzieci śpią w domu Duże – siedzą w szkole A chodzą po ulicy Same…parasole Kasztany W nocy mocny wiał wiaterek postrącał kasztany wezmę mamę dziś za rękę wszystkie pozbieramy. W domu sobie usiądziemy zrobimy zwierzaki każdy będzie się nas pytał co to za cudaki? To z kasztanka są zwierzątka co rósł na tym drzewie wietrzyk dmuchnął i postrącał dla mnie i dla ciebie Człowiek ze złotym parasolem Stefania Szuchowa Żółtą drogą, zielonym polem szedł raz człowiek pod parasolem i uśmiechał się mimo słoty, bo parasol był cały złoty, coś mu śpiewał, bzykał jak mucha, śmieszne bajki plótł mu do ucha... I ten deszcz tak padał i padał, a parasol gadał i gadał, a ten człowiek mu odpowiadał. I oboje byli weseli, choć się wcale nie rozumieli, bo ten człowiek gadał po polsku, a parasol - po parasolsku....  Listki Wietrzyk chodzi po ogródku strąca złote liście. Wietrzyk gra, a one tańczą raźno zamaszyście. Szur – szur – szur. Lecą, lecą liście z drzewa żółte i czerwone. Kręcą, kręcą się w powietrzu w tą i w tamtą stronę. Szur – szur – szur. Jesień Pani jesień, pani jesień, świat kolorów z sobą niesie. W astrach, daliach i różyczkach, które wkładasz do koszyczka. Jesień Józef Czechowicz Szumiał las, śpiewał las, gubił złote liście, świeciło się jasne słonko chłodne a złociste... Rano mgła w pole szła, wiatr ją rwał i ziębił: opadły ciężkie grona kalin i jarzębin... Każdy zmierzch moczył deszcz, płakał, drżał na szybach... I tak ładnie mówił tatuś: - Jesień gra na skrzypkach. List jesieni J.Hockuba Przybywaj zimo, siwa damo, dawno już spadły wszystkie liście. Wdziej swoje futro, czapkę włóż, bo tu, w kałużach błyszczy mróz i wiatr w gałęziach świszcze. I tak tu pusto, jakby las pogubił gdzieś wesołe ptaki... Przybywaj zimo, bo Twój czas - grudzień cię woła, daje znaki. Moja walizka już spakowana pełna kasztanów i suchych traw. Gdy ty się zjawisz, odejdę sama, zanim opadnie poranna mgła. Co zrobię z kasztanami? Hanna Zdzitowiecka Z tych trzech będą grzybki. ładnie je wygładzę, w kępkę mchu zieloną, jak w lesie posadzę. Nad czwartym kasztankiem potrudzę się chwilę i zrobię dla mamy koszyczek do szpilek. Piątemu dam rączki i nóżki z patyka. Będę miał zgrabnego kasztanka-ludzika.
Jesień Bure chmury w dal płyną nad doliną, niziną... Rankiem słońce na wrzosie w brylantowej lśni rosie. koniec skwarów i lata, przyszła jesień bogata, zaorane już pole, dzieci uczą się w szkole. Idą co dzień z książkami ścieżynami, dróżkami... A jabłonka za płotem, spójrzcie, jabłka ma złote gałązkami się kłania, wola Florka i Frania i tak szumi jej listek: -"Spróbuj, jabłko soczyste" Jesień Rano mgła świat przykrywa, a w południe wiatr się zrywa. Wieje wietrzyk wju, wju, wju, aż brakuje wszystkim tchu. Z drzew spadają złote liście to już jesień oczywiście. Lecą liście szu, szu, szu, w całym świecie pełno dżdżu. Chmury rozsiewają deszcze z parasolką chodzą świerszcze. Pada deszczyk kap, kap, kap, smutny ten jesienny świat. Jesień Józef Czechowicz Szumiał las, śpiewał las, gubił złote liście, świeciło się jasne słonko chłodno a złociście... Rano mgła w pole szła, wiatr ją rwał i ziębił; opadały ciężkie grona kalin i jarzębin... Każdy zmierzch moczył deszcz, płakał, drżał na szybkach... I tak ładnie mówił tatuś: jesień gra na skrzypkach... Jesień Władysław Broniewski Jesień, jesień na dworze. Już babie lato powiewa. Rolnik zagony orze, Będzie je ziarnem obsiewał. Kopią kartofle w polu i jabłka zbierają w sadzie. Coraz niżej nad rolą słońce jesienne się kładzie. Jesień, jesień na dworze Hanna Zdzitowiecka Za co lubimy jesień? Za słodkie jeżyny w lesie. Za nitki babiego lata, jarzębin czerwone kiście. Żołędzie, szyszki, kasztany, za rdzawe i złote liście. Listki Maria Czerkawska Jeden listek złoty z lipy spadł. Zląkł się i przy płocie w krzaku siadł. Drugi liść czerwony zleciał z buka I podszedł z wietrzykiem ścieżki szukać. Trzeci liść różowy Sfrunął z klonu. Jaś go dla siostrzyczki wziął do domu. Liście T. Droń Czerwone, złote, brązowe, liście jak z bajki kolorowe, płyną na wietrze jesiennym, a za oknem świat taki senny. Ptaki w dalekie lecą kraje, jabłoń owoce swoje nam daje. Deszcz kropelkami na ziemię kapie, pola już puste, spichrze bogate. Liście Władysław Broniewski Klon ma złote liście, świecą się ogniście. Jesion zaś brązowe, zgubił ich połowę. Dęby się czerwienią, Pół na pół z zielenią. Olcha żółto-siwa, Wiatr jej liście zrywa. Miesza je z innymi, pędzi het, po ziemi. Z najładniejszych liści cały świat oczyści. Liść Józef Ratajczak Usiadł liść na gałązce, zieleń zacisnął w piąstce, otwiera dłonie i z dłoni lato rozwija zielone. Usiadł listek na drzewie, Kiedy odlecieć, nie wie. Piórka żółte nastroszył, Bo jesień podmuchem go płoszy. 
O dębie, co żołędzie rozdawał Lucyna Krzemieniecka Przyszła pod dąb wiewiórka: - Dębie, dębie mocarny, daj żołędzie do spiżarni. – I dąb dał. Przyszedł do dębu borsuk: - Dębie, dębie mój miły, już żołędzie mi się śniły. Daj żołędzi! I dąb dał. Przyszła do dębu myszka: - Dębie, dębie znajomku, daj żołędzi do domku! – I dąb dał. Przyszły do dębu świnki: - Dębie, dębie bogaczu, świnki z głodu aż płaczą. Daj żołędzi! – I dąb dał. Przyszła do dębu babcia: - Dębie, dębie łaskawy, daj żołędzi na kawę. – I dąb dał. Chociaż dawał niemało, jeszcze pięć mu zostało! A te w ziemi się skryły, by z nich nowe dęby były. 
Odlatują ptaki Artur Oppman Liść pożółkły spada z drzewa chłodny wietrzyk wieje chór ptaszęcy już nie śpiewa ścichły lasy, knieje. Słonko bladsze rankiem wstaje na niebieskie szlaki. Posmutniały nasze gaje - - odlatują ptaki. Już gromadką mkną bociany w niebieskie przestworze. Lecą kędyś w kraj nieznany za dziesiąte morze. Puste gniazda zostawiły nad wieśniaczą strzechą. Ich znajomy klekot miły niesie z wiatrem echo. Odlot bocianów Władysław Broniewski Stadem krążą już bociany ponad wsią rodzinną. Odlatują w kraj nieznany, bo im tutaj zimno. Słychać klekot ich żałosny: - Strach nam srogiej zimy! Do widzenia, aż do wiosny, wcześniej nie wrócimy!” Hen, za morza odlatują, tam, gdzie słonko świeci. Mogą lecieć – nie popsują gniazd bocianich dzieci. Odloty Stefania Szuchowa - Ptaszki, ptaki wędrowniki! Gdzie lecicie? - Do Afryki! Lecimy całą gromadą dalej, niż pociągi jadą! Będziemy machać skrzydłami nad górami, okrętami... I jaskółki, muchołówki, skowronki, krętogłówki, dudki, kukułki i jeżyki poleciały do Afryki. Szedł jesienny mrok Franciszek Kobryńczuk Szedł jesienny mrok, w dal wytężał wzrok. Złapał słońce w garść wieczorem, gdy się chciało skryć za borem, kończąc pracę swą. Ale skrzących oczu kocich nie mógł złapać, choć się spocił, więc się dalej skrzą. Szedł jesienny zmierzch, spojrzał w wzdłuż i wszerz. Pozatykał w lesie skrzatom wszystkie szparki szarą watą i jesienną mgłą. Ale skrzacich okien w chatkach nie mógł szarą watą zatkać, więc się dalej skrzą. Noc jesienna szła, czarna aż do dna. Przysłoniła płaszcza połą Wszystko, co spostrzegła wkoło, wkoło czarne tło. Ale gwiazd w niebieskiej toni nie zdołała noc zasłonić, więc się dalej skrzą. Szyszkowe ludki Stoją w naszej klasie: szyszkowy dziadek i szyszkowa babcia w szyszkowych ubraniach i w żołędziowych kapciach. Stoją i patrzą przez szyby. Może wybierają się na grzyby? Na rydze lub borowiki, bo przecież mają z kasztanów koszyki. Żółkną liście Włodzimierz Domeradzki Żółkną liście na brzozach, żółkną liście na klonach. Gdzie jest lato? Odeszło, jesień przyszła znów do nas. We wsi wozy turkocą. echo turkot w dal niesie. Traktor skibę odwraca, a kieruje nim jesień.  |