|
Strona 7 z 7 Odlot bocianów Władysław Broniewski Stadem krążą już bociany ponad wsią rodzinną. Odlatują w kraj nieznany, bo im tutaj zimno. Słychać klekot ich żałosny: - Strach nam srogiej zimy! Do widzenia, aż do wiosny, wcześniej nie wrócimy!” Hen, za morza odlatują, tam, gdzie słonko świeci. Mogą lecieć – nie popsują gniazd bocianich dzieci. Odloty Stefania Szuchowa - Ptaszki, ptaki wędrowniki! Gdzie lecicie? - Do Afryki! Lecimy całą gromadą dalej, niż pociągi jadą! Będziemy machać skrzydłami nad górami, okrętami... I jaskółki, muchołówki, skowronki, krętogłówki, dudki, kukułki i jeżyki poleciały do Afryki. Szedł jesienny mrok Franciszek Kobryńczuk Szedł jesienny mrok, w dal wytężał wzrok. Złapał słońce w garść wieczorem, gdy się chciało skryć za borem, kończąc pracę swą. Ale skrzących oczu kocich nie mógł złapać, choć się spocił, więc się dalej skrzą. Szedł jesienny zmierzch, spojrzał w wzdłuż i wszerz. Pozatykał w lesie skrzatom wszystkie szparki szarą watą i jesienną mgłą. Ale skrzacich okien w chatkach nie mógł szarą watą zatkać, więc się dalej skrzą. Noc jesienna szła, czarna aż do dna. Przysłoniła płaszcza połą Wszystko, co spostrzegła wkoło, wkoło czarne tło. Ale gwiazd w niebieskiej toni nie zdołała noc zasłonić, więc się dalej skrzą. Szyszkowe ludki Stoją w naszej klasie: szyszkowy dziadek i szyszkowa babcia w szyszkowych ubraniach i w żołędziowych kapciach. Stoją i patrzą przez szyby. Może wybierają się na grzyby? Na rydze lub borowiki, bo przecież mają z kasztanów koszyki. Żółkną liście Włodzimierz Domeradzki Żółkną liście na brzozach, żółkną liście na klonach. Gdzie jest lato? Odeszło, jesień przyszła znów do nas. We wsi wozy turkocą. echo turkot w dal niesie. Traktor skibę odwraca, a kieruje nim jesień. 
«« start « poprz. 1 2 3 4 5 6 7 nast. » koniec »» |